piątek, 12 sierpnia 2011

Aleksander Alechin: Nottingham (Epilog)


The Nottingham International Chess Tournament, 1936 

Turniej w Nottingham, jako szachowe wydarzenie nadzwyczajnej ważności, zostanie u wszystkich w pamięci na długo. Od czasu Kongresu w Hastings z 1895 roku jeszcze ani jednemu turniejowi nie udało się zebrać wszystkich najsilniejszych szachistów świata. Na turniej w Nottingham przyjęli zaproszenie aktualny mistrz świata, trzej byli mistrzowie oraz najświetniejsi przedstawiciele młodego i starego pokolenia.
Na ile to przedsięwzięcie szachowej sztuki zwróciło na siebie ogólną uwagę? Można to współzawodnictwo rozpatrywać jako sukces szachowej sztuki? Czy posłuży ono dla jej rozwoju i popularyzacji? Mam swoją osobistą opinię, że na wszystkie te pytania można odpowiedzieć twierdząco, i spróbuję to uzasadnić.
Przede wszystkim spróbujmy rozpatrzyć turniej z czysto sportowego punktu widzenia. Podstawowe, co interesowało świat szachowy w Nottingham, to: 1) gra Euwe jako nowego mistrza świata, 2) aktualna forma byłych mistrzów świata, i 3) rezultaty przedstawicieli młodego pokolenia.
Rezultat Euwe nie może zadowalać jego samego, a także jego licznych zwolenników. W chwili, gdy piszę te strofy, ma on ledwie szansę na co najwyżej trzecie miejsce. Dla każdego innego szachisty taki rezultat uważany byłby niewątpliwie za doskonałe osiągnięcie, ale dla nowego mistrza świata - to pewien zawód.
Z drugiej strony, jednak, nie należy zapominać, jak trudne jest tak ze sportowego, jak i psychologicznego punktu widzenia pierwsze wystąpienie mistrza świata po zdobyciu tego tytułu. On nie tylko czuje, że wszystkie oczy są zwrócone w jego stronę! Szachiści całego świata żywo osądzają i analizują każdy jego ruch. Szczególnie śledzą go konkurenci, których cześć wymaga grać na wygraną z tym, który aktualnie uważany jest za niezwyciężonego. Całkowity sukces w tym położeniu osiąga się nadzwyczaj rzadko. Wyjątkiem był triumf Capablanki w Londynie w 1922 roku i moje zwycięstwo w San Remo w 1930 roku. Doktor Euwe może pocieszać się, że jego poprzednicy w takiej sytuacji rzadko osiągali dobre rezultaty. Steinitz nigdy nie był błyskotliwym graczem turniejowym, chociaż znacząco przewyższał wszystkich w walce meczowej. Lasker zaś przy pierwszym występie w charakterze mistrza świata w 1895 roku zmuszony był zadowolić się trzecim miejscem. Niezbędne jest także wzięcie pod uwagę, że po męczącej walce o tytuł mistrza świata (październik - grudzień 1935 roku) Euwe winien był całkowicie poświęcić się swej podstawowej pracy - działalności pedagogicznej i dlatego był pozbawiony możliwości prawidłowego treningu przed Nottingham. W każdym przypadku przedwczesne jest dawanie oceny mistrzowi świata jako graczowi turniejowemu, - trzeba czekać na dalsze szachowe wydarzenia.
Gra ex-championów pozwala dokonać bardziej określonych spostrzeżeń. Rezultat Capablanki potwierdza ogólne mniemanie, jakie powstało po jego ostatnim zwycięstwie w Moskwie. Po pewnym okresie letargu Kubańczyk znów odzyskał swą dawną formę. Po bardzo nierównym starcie (co mu, prawda, zdarzało się i w lepszych czasach) drugą połowę turnieju grał z ogromną energią, szczególnie przeciw słabszym przeciwnikom.
Uważam za prawie niemożliwe dla siebie krytykowanie Laskera - tak wielki jest mój zachwyt nim jako osobowością, artystą i pisarzem szachowym. Mogę tylko zauważyć, że przy swoich 67 latach Lasker dzięki swej młodej energii, woli zwycięstwa i niewiarygodnie głębokiemu traktowaniu zagadnienia szachowej walki pozostaje tymże Laskerem, jeśli nie jako gracz turniejowy, to jako szachowy myśliciel. Lasker winien być przykładem dla wszystkich szachistów tak obecnego, jak i przyszłych pokoleń.
Nie mogę uchylić się od oceny własnych rezultatów. Muszę przyznać się, że mocno nie jestem zadowolony ze swej gry w Nottigham, głównie z powodu osiągnięć sportowych. Straciłem w pierwszej połowie turnieju co najmniej półtora punktu tym, że odrzuciłem remis z Reszewsky'm, nie wykorzystałem lepszej pozycji przeciw Capablance i nie doprowadziłem do zwycięstwa czysto wygranej partii z Taylor'em. W ogóle grałem bez dostatecznej woli zwycięstwa. Za to w końcu turnieju odczułem zadowolenie z tego, że zagrałem kilka dobrych partii, i szczególnie tym, że wywalczyłem zwycięstwo z idącym bez porażek Euwe.
Z Nottingham, prawda, wiązałem większe nadzieje. Ale w tym przypadku ze mną powtórzyło się to, co i z innymi mistrzami świata. Po porażce (a tym bardziej moja porażka z Euwe w zeszłym roku była zupełnie nieoczekiwana) musi minąć pewien czas dla tego, żeby znów osiągnąć swą siłę gry, otrząsnąć się po otrzymanym ciosie. Tak zdarzyło się z Laskerem po jego meczu w Hawanie w 1921 roku, tak zaszło z Capablanką, któremu było potrzeba siedem czy osiem lat, żeby odzyskać swą dawną formę. Przyszłość pokaże, czy jestem zdolny powrócić do swej formy z lat 1929-1932 i czy uda się mi osiągnąć sukces w meczu-rewanżu o mistrzostwo świata w październiku 1937 roku.
Olśniewający sukces najbardziej wyróżniającego się z młodych szachistów - Botwinnika, mistrza Związku Radzieckiego, - nie wydał się nieoczekiwanym, ponieważ pokazał się on już w dwóch wielkich turniejach w Moskwie w latach 1935-1936. Jego sukces w Nottingham potwierdza, że jest on najprawdopodobniejszym kandydatem do tytułu mistrza świata. Osobiście uważam, że ma wszelkie szanse, żeby zostać mistrzem świata w najbliższych latach. Oprócz ogromnego talentu posiada wszystkie sportowe wartości, jakie są potrzebne do zwycięstwa, - odwagę, wytrzymałość, subtelne wyczucie pozycji i, w końcu, młodość.
W porównaniu z silną i prawidłową grą radzieckiego mistrza inni młodzi arcymistrzowie wywołują znacznie mniejsze wrażenie. Fine, Reshewsky okazują się, bez jakiegokolwiek wątpienia, wyłącznie technikami, szczególnie jeśli wziąć pod uwagę ich wiek. Jednak mam takie odczucie (można mnie za to nazwać staromodnym), że w ich grze jest zbyt wiele komercji a niedostaje sztuki.
Rezultaty Flohr'a nie odpowiadają jego możliwościom. Jestem głęboko przekonany, że ta względna nieudana winna być oceniona jako wynik przemęczenia - zbyt dużo grał w turniejach w ostatnich latach - i po kilku miesiącach odpoczynku, niewątpliwie, znów osiągnie sukcesy.
Angielscy mistrzowie w międzynarodowych turniejach wątpliwe czy mogą liczyć na sukces, ponieważ nie przygotowują się właściwie do nich, jak to robi większość zagranicznych mistrzów, i dlatego nie posiadają współczesnej wiedzy teoretycznej. Mimo wszystko udało im się zagrać kilka dobrych partii, szczególnie chcę zauważyć partie Taylora i Alexandra przeciw Tartakowerowi.

Miniaturki szachowe

Mat szewski
1. e4 a6
2. Gc4 a5
3. Hf3 a4
4. H:f7#
Białe dały mata w czterech posunięciach. Błyskawicznie. Dlaczego? Ponieważ - w przeciwieństwie do czarnych - zastosowały regułę Jose Raula Capablanki: "W debiucie należy szybko i celowo rozwinąć figury, uprzednio opanowawszy centrum pionkami". Pierwsze posunięcie białych pionkiem na e4, to opanowanie centrum i umożliwienie rozwinięcia gońca (Gc4) i hetmana (Hf3) w celu zaatakowania słabego pola czarnych (pionek f7 to jedyna czarna bierka broniona tylko przez króla - figurę najcenniejszą, ale też jedyną ulegającą matowi). Dwa razy zaatakowany pionek f7 - przez gońca i hetmana - nie mógł być obroniony przez osamotnionego czarnego króla, bo król - mogąc być zaszachowany i zamatowany przez przeciwnika - sam nie może stanąć pod szachem.
A dlaczego mat nazywany jest szewskim? Nie wiadomo.

Mat centralny
1. e4 e5
2. d4 ed4
3. c3 dc3
4. Gc4 cb2
5. Hd5 ba1H
6. H:f7#
Bardzo szybki mat. Białe – kosztem oddania czterech bierek - stosownie do reguły Capablanki rozwinęły figury w centrum, dwukrotnie zaatakowawszy słaby punkt czarnych (f7). Czarne – pozostawiając swego króla bez obrony – skoncentrowały się na zdobyczach materialnych. Wiedza zwyciężyła.

Mat Legala
de Legal - Saint Brie
Paryż, 1750
1. e4 e5
2. Sf3 d6
3. Gc4 Gg4
4. Sc3 g6
5. S:e5 G:d1
6. G:f7+ Ke7
7. Sd5#
Dwa słabe posunięcia czarnych (3... Gg4 - przedwczesne związanie; 4... g6 - strata czasu) i jedno katastrofalne (5... G:d1 - zaślepienie zdobyczą materialną, przeoczenie mata w dwóch posunięciach) pozwoliły białym wygrać bardzo szybko. Odkrycie Kermura de Legala jest motywem wielu podobnych pułapek debiutowych.

Mat Andersena
Adolf Andersen - Jean Dufresne
Berlin, 1852 r.
1. e4 e5
2. Sf3 Sc6
3. Gc4 Gc5
4. b4 G:b4
5. c3 Ga5
6. d4 e:d4?
7.O-O d3?
8. Hb3 Hf6
9. e5 Hg6
10. We1 Sge7
11. Ga3 b5
12. H:b5 Wb8
13. Ha4 Gb6
14. Sbd2 Gb7
15. Se4 Hf5?
16. G:d3 Hh5
17. Sf6+ g:f6
18. e:f6 Wg8
19. Wad1 H:f3??
20. W:e7+!! S:e7
21. H:d7+! K:d7
22. Gf5+ Ke8
23. Gd7+ Kf8
24. G:e7# 
Przyczyną klęski czarnych było pozostawienie króla w centrum.

Mat pozorny Morphy'ego
P. Morphy - A. Bottin
Paryż, 1858
1. e4 e5
2. c3 Sf6
3. d4 S:e4
4. de5 Gc5
5. Hg4 S:f2
6. H:g7 Wf8
7. Gg5 f6
8. ef6 W:f6
9. G:f6 Ge7
10. Hg8+
1-0. Czarne oddały centrum (3. ...S:e4) i ruszyły do przedwczesnego ataku (4. ...Gc5) nie troszcząc się o bezpieczeństwo własnego króla.

Mat Schnitzlera
Schnitzler - Hardnung
Dusseldorf, 1862
1. e4 c5
2. Sf3 Sc6
3. Gc4 d6
4. Sc3 Gg4
5. G:f7+ K:f7
6. Sg4+ Kf6
7. H:g4 g6
8. Hf4+ Kg7
9. Se6#
Problemy czarnych spowodowane zostały przez przedwczesne związanie skoczka przeciwnika (4. ...Gg4).

Pierwszy mat Birda
Henry Bird - Wilhelm Steinitz
Londyn, 1862
1. e4 e5
2. Sf3 Sc6
3. Gb5 Sf6
4. d4 ed4
5. e5 Se4
6. S:d4 Ge7
7. 0-0 S:d4
8. H:d4 Sc5
9. f4 b6
10. f5 Sb3
11. He4 S:a1
12. f6 Gc5+
13. Kh1 Wb8
14. e6 Wg8
15. H:h7 Wf8
16. ef7+ W:f7
17. We1+ Ge7
18. Hg8 Wf8
19. f7#
Czarne oddały centrum (4. ...ed4 i 7. ...S:d4) i zaniedbując bezpieczeństwo króla zajęły się zdobyczą materialną (posunięcia od 9 do 13). Przyszły pierwszy mistrz świata dużo tutaj nagrzeszył przeciw zasadom strategii.

Drugi mat Birda
Henry Bird - Emanuel Lasker
Newcastle-upon-Tyne, 1892
1. e4 e5
2. d4 ed4
3. c3 dc3
4. Gc4 cb2
5. G:b2 Hg5
6. Sf3 H:g2
7. Wg1 Gb4+
8. Ke2 Hh3
9. G:f7+ Kd8
10.G:g7 Se7
11.Sg5 Hh4
12.Se6#
Początek klęski to przedwczesne wyjście hetmana i pionkożerstwo (5. ...Hg5 i 6. ...H:g2).

Mat Reti'ego
Richard Reti - Ksawery Tartakower
Wiedeń, 1910
1. e4 c6
2. d4 d5
3. Sc3 de4
4. S:e4 Sf6
5. Hd3 e5
6. de5 Ha5+
7. Gd2 H:e5
8. 0-0-0 S:e4
9. Hd8+ K:d8
10. Gg5+ Ke8
11. Wd8#
Czarne wybrały wyrafinowany debiut (obrona Caro-Kann) - nie w duchu reguły Capablanki - i hazardowe piąte posunięcie. Zaślepione zdobyczą materialną, w ósmym ruchu przeoczyły mata w trzech posunięciach.

Mat Nimzowitza
Aaron Nimzowitz - Siemion Ałapin
Petersburg, 1914
1. e4 e6
2. d4 d5
3. Sc3 Sf6
4. ed5 S:d5
5. Sf3 c5
6. S:d5 H:d5
7. Ge3 cd4
8. S:d4 a6
9. Ge2 H:g2
10. Gf3 Hg6
11. Hd2 e5
12. 0-0-0 ed4
13. G:d4 Sc6
14. Gf6 H:f6
15. Whe1+ Ge7
16. G:c6+ Kf8
17. Hd8+ G:d8
18. We8#
Czarne oddały białym centrum (4. ...S:d5) i traciły tempa (8. ...a6 - bierne posunięcie, 9. ...H:g2 - pionkożerstwo). Decydującym błędem Ałapina było przyjęcie ofiary skoczka (12. ...ed4).


Obrona sycylijska wg. Ryszarda Bernarda
P. Dukaczewski (Polska) – S. Wassin (Ukraina)
ME NiS, Rodos, 2011 r.

1.e4 c5 2.Sf3 d6

Początek wzajemnego zaskakiwania się. Przed kilkoma laty reprezentant Ukrainy grywał niemal wyłącznie wariant Najdorfa. Potem zmienił repertuar na paulsenowskie schematy typu 1.e4 c5 2. Sf3 e6 3. d4 cd4 4.S:d4 a6 czy też (najczęściej) 1.e4 c5 2. Sf3 Sc6 3.d4 cd4 4.S:d4 Hb6. W tym kierunku szły nasze przygotowania do partii. Wassin wiedział jednak, że Polak na wariant Najdorfa gra systemy z Gc4 i licząc na to, chciał powrócić do starego repertuaru. Dukaczewski miał na tę próbę przygotowane inne posunięcie.

3.Gb5+!? Sd7

Z bazy partii Wassina wynikało, że grywał tu wyłącznie 3...Gd7 lub 3...Sc6. Zaskoczony, wybrał trzecią ewentualność, ale i na nią Polak był przygotowany...

4.d4 cd4 5.H:d4 Sgf6 6.Sc3 a6

Alternatywą jest 6...e5

7.G:d7+ G:d7 8.Gg5 e6 9.0–0–0 Gc6?

W popularnym wariancie 1.e4 c5 2.Sf3 d6 3.Gb5+ Sc6 4.d4 cd4 5.H:d4 Gd7 6.G:c6 G:c6 7.Sc3 Sf6 8.Gg5 e6 9.0–0–0 Ge7 taką pozycję uzyskują czarne, mając już gońca na e7. Teraz brakuje im tempa i powinny grać bardzo ostrożnie 9...Ge7 lub 9...h6.

10.e5! G:f3?

Mało estetycznie wyglądało 10...de5 11.H:e5 He7, np. 12.Sd4 G:g2? 13.Whg1 Gc6 14.S:c6 bc6 15.Se4 Sd7 16.Hc7, ale była to ostatnia szansa dla czarnych!

11.gf3 Ha5 12.G:f6 gf6 13.ed6 Gg7

Lub 13...0–0–0 14.H:f6 czy 13...He5 14.d7+ z podobnie beznadziejną pozycją.

14.d7+ Kd8 15.Whg1 Wg8 16.W:g7! W:g7 17.H:f6+ 1–0

czwartek, 11 sierpnia 2011

Ostatnie lekcje szachowe Capablanki. Przedmowa

Wprowadzenie


Książka napisana jest przede wszystkim dla miłośników szachów nie grających bardzo dobrze, chociaż nie wątpię, że doświadczony szachista uzna ją, w szczególności rozdziały o końcówkach, za interesującą i jednocześnie przydatną dla siebie.
Przed paroma dniami otrzymałem tego świadectwo. Obserwowałem końcówkę w partii dwóch silnych amatorów w jednym z czołowych nowojorskich klubów. Wokół stolika zebrała się gromadka widzów - również niezłych szachistów. Partia zakończyła się remisem i jeden z rywali zwrócił się do mnie, pytając, czy nie mógł wygrać. Poczekałem chwilkę, sądząc, że może ktoś z obecnych zechce sam odpowiedzieć na to pytanie, ale nikt nie zakłócił milczenia. Wtedy odpowiedziałem:
- Zadziwiliście mnie, panowie. To końcówka dla początkujących, jaką powinniście znać bezwzględnie. Metodę wygranej można znaleźć w wielu podstawowych podręcznikach.
Ta historyjka, związana jest z jednym z tematów, o jakich będzie mowa w książce, zasadnie dowodzi, że wszyscy szachiści, niezależnie od ich siły gry, znajdą w moich lekcjach coś interesującego dla siebie. Albo wiele się nauczą, albo pokonają trudności, z jakimi stykali się wcześniej.
Szachy - to coś więcej, niż tylko gra. To intelektualne zajęcie, w jakim są pewne właściwości artystyczne i wiele wiedzy. To także środek dalszego umocnienia organizacyjnych i duchowych związków, przyjacielskich stosunków między narodami.
Sądzę, że szachy należałoby włączyć w programy szkolne we wszystkich krajach. W wieku dziesięciu lat uczniowie powinni zaczynać naukę szachów według programu, jaki uwzględniałby ich rozwój i talent.
Dla umysłu szachy znaczą tyle, co sport dla doskonalenia fizycznego: właściwa droga wyćwiczenia i rozwinięcia poszczególnych właściwości ludzkiej natury. Szachy należy rozpatrywać z ogólnego punktu widzenia również dlatego, że nauczywszy się grać w nie, człowiek ma na całe życie sposób przyzwoitego spędzania czasu, poświęcania wielu godzin ulubionej sztuce. Na świecie jest niedużo tak dobrych, jak szachy, sposobów odpoczynku i zapomnienia o codziennych troskach dnia. Długie lata obserwowałem, jak niemała część lekarzy, prawników i polityków spędza wieczory w klubie szachowym, żeby odpocząć i oderwać się od trudu robót, nałożonych na nich przez pracę.
Myśląc o tym, że szachowe wykształcenie należałoby wprowadzić do szkół, wspominam jedno z najbardziej interesujących przeżyć z mej długiej drogi szachowej. Przed kilku latu w ruskim mieście Kijowie zdarzyło mi się spotkanie z wielkim gitarzystą hiszpańskim Andre Segovią. Znaliśmy się już dawno: on - zakochany w szachach i ja - zakochany w muzyce! Miał dać koncert, a ja - symultanę. Oba wystąpienia miały odbyć się w miejskiej, wielkiej sali koncertowej, i my, naturalnie, zaprosiliśmy na nie jeden drugiego. W symultanie uczestniczyli uczniowie - dziewczynki i chłopcy w wieku od dziesięciu do szesnastu lat.
W oznaczonej godzinie Segovia, jego żona i ja weszliśmy do sali, i na twarzy Segovii dostrzegłem zdumienie, ogarniające go na widok przedstawiającego się naszym oczom widowiska. Ogromna sala była szczelnie zapełniona, ponad tysiąc dzieci zebrało się na balkonie, żeby obserwować grę. Wszystkie one nauczyły się grać w szachy w swoich szkołach. Na scenie, za trzydziestoma stolikami, rozstawionymi jak to w zwyczaju przy podobnych seansach, prostokątnie, siedziały dzieci, w większości chłopcy, gotowe walczyć ze mną. W narożnikach siedzieli wybrani silni przeciwnicy. Za plecami graczy było mnóstwo dzieci i ich nauczycieli, a za nimi byli goście. Rzeczywiście było to, jak powiedział Segovia, niezwykłe widowisko. W sali zebrało się co najmniej trzy tysiące osób, prawie wyłącznie dzieci.
Na zawsze zapamiętam pięknego dwunastoletniego chłopca, siedzącego za jednym z narożnikowych stolików. Bronił się z pewnością siebie weterana. Ponieważ uprzedzono mnie, że na tym narożniku siedzą najsilniejsi gracze, przykładałem do tej partii szczególną uwagę. W debiucie chłopiec zastosował znaną obronę, jakiej nie uważam za dobrą. Szybko otrzymałem bardzo silną, przypuszczalnie nawet wygraną pozycję. Wyglądało na to, że partia nie potrwa długo, ale ku mojemu wielkiemu zdumieniu, za każdym podejściem do szachownicy widziałem, że chłopiec broni się jak lew i nie traci ducha. Tak przebiegała ta partia prawie do samego końca seansu.
W końcu końców chłopiec przegrał, ale i pierwszorzędny mistrz nie mógłby uratować partii na jego miejscu. Kiedy symultana zakończyła się, zostałem zapytany, jaką partię uważam za najlepszą, i bez wahania odpowiedziałem: "Tę, jaką grał ze mną dwunastoletni chłopiec na tym narożniku."
Przypomina mi podobny przypadek, mający miejsce wszystkiego na kilka dni przed opisanym. Wielki Lasker i ja znajdowaliśmy się w Moskwie. Poprosili go o danie symultany studentom i spytali o oczekiwaną ilość uczestników. Lasker odpowiedział, że ze względu na swój wiek (miał wtedy 67 lat) nie chciałby grać z więcej niż dwudziestoma pięcioma uczestnikami. Zdecydowali się na to. Przeciw niemu grało 25 studentów, nie starszych niż 18 lat, i zadali mu miażdżącą porażkę. Po kilku dniach, wciąż pod wrażeniem tego przeżycia, stary mistrz powiedział mi: "I to studenci! Grają jak mistrzowie i zupełnie nie popełniają błędów!" Z historii, jaka przytrafiła się Laskerowi, wyciągnąłem wniosek, jaki w przyszłości okazał się korzystnym.
O powstaniu i historii szachów wiele powiedziano i napisano. Znakomity traktat na ten temat napisał Anglik Harold Murray: w 1913 roku został on opublikowany przez wydawnictwo "Oxford Press". Ten autor uważa, że szachy podobne do współczesnych pojawiły się w Indiach stosunkowo niedawno (około VII wieku naszej ery), i że przed nimi istniała inna, podobna do nich gra. Praca Murray'a pod tytułem "Historia szachów" zawiera mnóstwo ciekawych faktów i może być zalecana każdemu interesującemu się wiadomościami o historii gry w szachy.
Wywody pana Murrey'a wydają mi się, jednak, dosyć wątpliwe. Na przykład, niedługo do wybuchu toczącej się obecnie wojny gazeta "New York Times" opublikowała doniesienie, że w czasie wykopalisk w Mezopotamii znaleziono przedmioty, dowodzące istnienia szachów już co najmniej 4000 lat przed naszą erą. Jest wielce wiarygodne, że szachy lub zbliżona do nich gra istnieją tak dawno, że ich powstanie lub wiek nie są możliwe do określenia.
W 1937 roku w Nowym Jorku wydana została bogato ilustrowana książka, w jakiej opowiada się o powstaniu i historii znanych kolekcji bierek szachowych z różnych czasów. W tej książce jest także mnóstwo ciekawych faktów, a jednakże, kto wie, ile kompletów szachów, starszych niż opisane w książce, sczezło? Wystarczy mego własnego doświadczenia, żeby udowodnić, jak łatwo nikną szachy! Mam 53 lata, w 4 roku życia nauczyłem się grać w szachy. W ciągu tych 49 lat, w szczególności w pierwszych piętnastu, kiedy uważano mnie za "cudowne dziecko", otrzymałem w podarunku mnóstwo kompletów szachów. Szczególnie zapamiętałem jeden wspaniały i rzadki komplet, jaki chciałem zachować, ale przepadł, tak jak i wszystkie inne. W rezultacie dzisiaj nie mam szachów. Moje podróże, zmiany miejsca zamieszkania i moje dzieci były tego przyczyną.
Grą, w jaką gramy obecnie, szachy stały się stosunkowo niedawno, ponieważ dopiero przed stu laty zdecydowano przemienić pionka, jaki doszedł do ostatniego rzędu, w dowolną do wyboru figurę. Praca Murray'a daje jasne wyobrażenie o wszystkich przemianach, jakie zaszły w naszej grze w ciągu 1200 lat, zanim osiągnęła obecny, tak zwyczajny dla nas widok.
Ale i obecnie istnieją rzadkie różnice, relikty wcześniejszych szachów, chociaż różnica jest niekiedy tak nieznaczna, że dobremu szachiście udaje się je lekko przezwyciężyć. W szczególności, wspominam, jak raz w Londynie zdarzyło mi się grać z jakimś znanym władcą arabskim. Po kilku partiach ujawnił on życzenie zagrania według jego ojczystych reguł, powiedziawszy, że nie przywykł do gry według naszych reguł. Objaśnił mi swoje reguły: wyraziłem gotowość grać według nich. Rezultat był jak poprzednio! Tylko stosowałem się do reguł zdrowego rozsądku i szybko uzyskałem zdecydowaną przewagę. Prawda, w pewnym momencie zapomniałem jedną z arabskich reguł i przeoczyłem nieoczekiwaną odpowiedź przeciwnika, jaka, na szczęście, nie miała poważnych konsekwencji.
W trochę innych okolicznościach Sultan-Khan, były mistrz Wielkiej Brytanii, wyjaśnił mi różnicę między naszymi i indyjskimi szachami. Sultan-Khan został mistrzem Indii w szachach indyjskich, a reguły szachów europejskich poznał dosyć późno. Fakt, że udało mu się później stać w nich mistrzem, świadczy o jego wyjątkowym talencie.
Co do pochodzenia szachów, to oczywiste jest tylko jedno. Szachy - to gra wojenna, i według wszystkich istniejących dowodów widać, że powstała na Wschodzie. Początkowo figura jaką nazywamy Królową, nosiła inną nazwę, ponieważ kobiety w tamtych czasach, jak wiadomo, nie grały na Wschodzie żadnej roli. Nazwy, położenie i funkcje innych figur w dawnych czasach ostatecznie dowodzą wojennego pochodzenia szachów. Po przeniknięciu szachów na Zachód hetman (królowa) stał się najważniejszą figurą razem z królem. Siła innych figur zmieniała się w ciągu wieków, póki przed czterystu laty nie osiągnęła bliskiego obecnemu stanu.
Zgodnie z opinią autora "Historii figur szachowych" - książki, o jakiej już wspomniałem, - dopiero koło XVI wieku bierki i ich nazwy oficjalnie osiągnęły obecny widok. Wszystkie te interesujące szczegóły ukazują, jak szachy z wiekami postępowały w rozwoju.
I kto wie, jakie zmiany mogą z nimi jeszcze zajść w przyszłości...
Jose-Raul Capablanka

środa, 10 sierpnia 2011

Ostatnie lekcje szachowe Capablanki (I)

I. Znaczenie końcówki


Pragnąc dobrze nauczyć się grać w szachy, korzystnie jest podzielić partię na trzy następujące części: debiut, grę środkową i końcówkę. Każda z nich jest sciśle związana z innymi, i byłoby nieprawidłowe uczenie debiutu bez więzi z następującą grą środkową i końcówką. Błędnie byłoby także nauczać gry środkowej, nie myśląc o końcówce. Stąd widać, że pragnący uczyć się szachów powinien przede wszystkim wziąść się za końcówkę, a później, kiedy końcówka już jest poznana, można przejść do nauki debiutu i gry środkowej w powiązaniu z końcówką.
Tę oczywistą prawdę pomijają prawie wszystkie autorytety - ze smutnymi konsekwencjami dla ogromnej większości szachistów. Tak, o debiutach napisano nieprzeliczoną ilość książek, a o końcówce - wszystkiego pół tuzina. Do tego prawie wszystkie książki o końcówce to tylko rozwlekłe zbiory różnych pozycji, albo z zupełnie niedostatecznymi objaśnieniami, albo w ogóle bez objaśnień. W rezultacie większość szachistów, zdecydowanych poznać końcówkę, szybko przekonuje się, że ich dążenia nie mają niezbędnego wsparcia. Postaram się - choćby częściowo - wypełnić ten brak.
Trzeba ciągle mieć na uwadze, że prawidłowe rozumienie debiutu jest niemożliwe, jeśli ocenie licznych wariantów debiutowych nie towarzyszy dobra znajomość końcówki.
Wspominam przypadek ze znanym amerykańskim dziennikarzem, przyzwoitym i wykształconym człowiekiem. Mój przyjaciel był mistrzem swego stanu i oddawał masę energii i czasu nauce teorii debiutów. Kiedy przyjechałem do miasta, gdzie mieszkał, czekał na mnie na dworcu i zawiózł do swego domu. Rozmawialiśmy o różnorodnych wariantach debiutowych; ku jego wielkiemu zdumieniu, na jego pytania prawie zawsze odpowiadałem: "Tego nie znam." Wtedy powiedział: "Cóż będziecie robić, jeśli przeciw wam tak zagrają?" Odpowiedziałem: "Dziewięćdziesiąt procent podręcznikowych wariantów nie ma większej wartości, ponieważ albo zawierają błędy, albo oparte są na błędnej idei. Zapomnijcie o debiutach i poświęćcie wolny czas na końcówkę. Koniec końców ta droga doprowadzi do o wiele lepszych rezultatów."
Miałem wtedy niewiele ponad dwadzieścia lat. Przyjaciel, dużo starszy ode mnie, nie posłuchał rady - być może uważał, że nie należy postępować za wskazówką niedoświadczonego młodzieńca. W rezultacie mój przyjaciel nic nie posunął się naprzód. Jak poprzednio znał bardzo dużo debiutowych wariantów, ale turnieje za granicami stanu kończyły się dla niego smutno.
W związku z tym chcę dodać, że wiele z mych robiących wrażenie zwycięstw osiągnąłem dzięki umiejętności grania końcówki, i te rzadkie książki, jakie napisane są na ten temat, przywołują me zakończenia jako wzorzec. Przypomina się taka ciekawa historia.
Przed trzydziestu laty wygrałem z Nimzowitz'em końcówkę uważaną za remisową i przez Nimzowitz'a i przez widzów. Szybko zapomniałem o tym, ale po roku, spotkawszy znów Nimzowitz'a, usłyszałem od niego: "Pamiętacie końcówkę, jaką wygraliście ze mną? Mój plan obrony był nieprawidłowy. Tam powinien być remis."
Powiedziałem mu, że nie myślałem o tej partii, ale jestem przekonany, że myli się, gdyż analizy pokazały, że końcówka miała wygrany charakter. Nimzowitz jednak podtrzymywał twierdzenie, że mylę się i że on, przestudiowawszy pozycję, jest przekonany o jej remisowości i gotów jest uczynić swą opinię przedmiotem małego przyjacielskiego zakładu. Chociaż więcej nie analizowałem tego zakończenia, przyjąłem wyzwanie, i od razu usiedliśmy za szachownicą, żeby rozegrać zakończenie raz jeszcze. Kilka posunięć wystarczyło, żeby Nimzowitz przekonał się o niemożności obrony i zapłacił stawkę.
Przejdziemy teraz do nauki kilku zakończeń i spróbujemy sformułować, na ile to możliwe, ogólne zasady, stosowane, prawie przy wszystkich okolicznościach.


Nr 1


Ta końcówka jest bardzo interesująca, chociaż jest bardzo prosta. Na pierwsze spojrzenie pozycja jakby na korzyść czarnych - mają centralizowanego króla i dalej przesunięte pionki, kiedy białe pionki nie poruszyły się jeszcze z miejsca a król doszedł tylko do trzeciego rzędu. W istocie wynik zależy od tego, na kogo przypada posunięcie. Jeśli jest ruch czarnych, to uzyskują przewagę grając 1. ...a6-a5, po czym białym jest bardzo trudno uratować partię. Najlepszą odpowiedzią jest 2. g2-g3, prawdopodobnie pozwalając to zrobić.
Jeśli jest ruch białych, to wygrywają: 1. b2-b4. W tym ruchu przejawia się jedna z najważniejszych zasad, leżących u podstawy szachów, być może najważniejsza z wszystkich! Konkretnie: przemieszczaj do przodu tego pionka, jaki zatrzyma dwa! Lub, wyrażając tę zasadę w następującej, ogólniejszej formie: używaj tej jednostki bojowej, jaka powstrzymuje przeważające siły przeciwnika.
Grając 1. b4, białe jednym swym pionkiem zatrzymują dwa czarne pionki a6 i b5 i w rezultacie zdobywają materialną przewagę, ponieważ pionki g2 i h2 mogą poruszać się swobodnie.
Jeśli czarne odpowiedzą 1. ...Ke5 lub 1. ...h5, to najlepsza kontynuacja białych - 2. g3.
Jeśli czarne grają 1. ...Kc6 z zamiarem postawienia króla na b6 i pójścia a6-a5, białe robią ruch 2. g4. Oto inna życiowo ważna zasada: jeśli w podobnych położeniach chcesz poruszać się do przodu jak tylko można najszybciej, zaczynaj tym pionkiem, przed jakim nie ma nieprzyjacielskiego.
Prawidłowy sposób marszu pionków "g" i "h" w tej pozycji jest taki: najpierw g2-g4, później h2-h4, g4-g5 i w końcu h4-h5. Stąd wynika jeszcze jedna ważna zasada: pionki, ogólnie biorąc, najsilniejsze są, gdy stoją w rzędzie.
Grając 1. b4, białe zatrzymują w miejscu jednym swoim pionkiem dwa nieprzyjacielskie, ponieważ: a) czarne pionki nie stoją w rzędzie, b) dalej przesunięty czarny pionek "b" stoi na jednej linii z białym pionkiem.
Dla czytelnika będzie korzystne nauczenie się tej prostej końcówki i zachowanie w pamięci sformułowanych zasad razem z jasnym wyobrażeniem o "modus operandi".Wtedy zrozumiałe będą dla niego podstawowe idee, związane z ruchem pionków, a to jest ważne dla wszystkich chcących udoskonalić swą grę.


Nr 2


Pozycja Nr 2 trochę różni się od ukazanej na diagramie Nr 1, ale podobieństwo jest bardzo duże, i rezultat ten sam: ruch białych 1. a2-a4 prowadzi do zwycięstwa, ponieważ ten jeden pionek powstrzymuje dwa nieprzyjacielskie. Jak widzicie, te zasady zachowują swoje znaczenie, chociaż w nowym przykładzie ruch króli odgrywa ważną rolę uzupełniającą. Muszę jeszcze raz pokreślić konieczność szczegółowej analizy tego rodzaju zakończeń dla wszystkich, którzy chcą nauczyć się grać lepiej.
W końcówce król staje się atakującą figurą. W końcówkach pionkowych manewry króli są tak ważne, jak ruchy pionków, a często ważniejsze. Osiągnąwszy takie położenie, należy posuwać króla do przodu, w bój. Z reguły, powinien znajdować się w centrum szachownicy i prawie zawsze - przed swoimi pionkami.
W obu rozpatrzonych przykładach ruchy króli były względnie proste, ale bywają i dużo bardziej skomplikowane przypadki. Dlatego początkującym szachistom, opłaca się trenować takie manewrowanie, grając z silniejszymi przeciwnikami.
Na tym etapie wystarczy zwrócić uwagę czytelników na następujące: żadna książka i żaden nauczyciel, nie nauczą automatycznie tego, jak należy grać. Książka, jak i nauczyciel, mogą tylko pomóc i wskazać drogę. Od uczącego się wymagany jest maksymalny wysiłek i koncentracja uwagi. Praktyka i doświadczenie zrobią resztę. Jeśli chcesz zrobić postępy, bądź zawsze gotowy grać i, być może, przegrywać. Ogólnie biorąc, z przegranych partii można nauczyć się więcej, niż z wygranych.
Przestudiowaliśmy dwa proste przykłady końcówek pionkowych i poznaliśmy prawidłowe manewry pionkami. Nie należy jednak, nie doceniać ważności manewrów królem. Jeśli w debiucie i grze środkowej należy przede wszystkim troszczyć się o bezpieczeństwo króla, to w końcówce stanowi on siłę atakującą pierwszej wielkości. Wiadomo o tym wszystkim dobrym szachistom, a specjaliści potrafią posługiwać się tym w pełni.
Wśród rozlicznych prawideł, jakie towarzyszą nauce końcówek pionkowych, najważniejsza jest - zasada opozycji. Zasadę, jaką przyswoiliśmy sobie, kiedy mówiliśmy o jednym pionku powstrzymującym dwa, użyjemy przy dowolnych pozycjach możliwych w partii. Zaś zasada opozycji odpowiednia jest tylko w końcówkach pionkowych. Bardzo często ich wynik zależy od tego, ile rywale wiedzą o opozycji. Popatrzmy na czym ona właściwie polega.


Nr 3


Remis, niezależnie od kolejności posunięć. W odpowiedzi na 1. Kd4 (lub 1. ...Kd5) nastąpi 1. ...Kd3 (2. Kd3) i ruch nieprzyjacielskich króli do przodu jest niemożliwy.


Nr 4


Wydaje się, że nie można przedstawić sobie równiejszej i prostszej pozycji, i niezbyt doświadczeni szachiści uznają ją za remisową. W istocie wygrywa ten, czyj jest ruch, tylko dzięki zasadzie opozycji. Prosty wariant: 1. Ke2 Ke7 2. Ke3 Ke6 3. Ke4, zdobywając opozycje i wygrywając partię, ponieważ czarne nie mogą przeszkodzić wtargnięciu białego króla.
Opozycję można określić w następujący sposób: jeśli króle stoją jeden naprzeciw drugiego i jeden z nich ma wybór między ruchem do przodu lub możliwością przeszkodzenia ruchowi naprzód drugiemu, to strona mająca taki wybór zajmuje opozycję.
Ten, kto zajął opozycję prawie zawsze wygrywa. Jeśli w położeniu po trzecim ruchu białych w naszym poprzednim przykładzie czarne grają 3. ...Kf6, to białe mogą atakować poprzez 4. Kd5 lub zachować opozycję poprzez 4. Kf4. Analiza pokazuje, że dla zwycięstwa niezbędne jest zachować opozycję poprzez 4. Kf4, i po następnym ruchu czarnych biały król idzie do decydującego ataku.
Pragnąc osiągnąć sukces, trzeba dobrze przyswoić zasadę opozycji i opanować ten typ końcówek, ponieważ często zdarzają się w praktycznej grze.
Wracając do diagramu, sformułujemy nabytą wiedzę w następującą ogólną zasadę: kiedy króle stoją jeden naprzeciw drugiego i liczba pól leżących między nimi jest parzysta, to opozycję zajmuje ten, na kogo przypada ruch. W naszym przykładzie liczba pól znajdujących się między królami była równa sześć, i dlatego strona mająca prawo ruchu zajmowała opozycję. Zwróćcie uwagę - ta zasada prawdziwa jest tylko wtedy, jeśli między królami nie ma pionków.
Następujące zdarzenie da wyobrażenie o wartości opozycji wszystkim moim czytelnikom. Ponad trzydzieści lat temu, kiedy już byłem uważany za jednego z najlepszych szachistów Nowego Jorku, mój przyjaciel, doskonały szachista, pokazał mi pewną końcówkę i poprosił o znalezienie prawidłowego rozwiązania. Na szachownicy były tylko króle i pionki, problem był w opozycji. Nie udało mu się znaleźć w żadnej książce niczego, co naprowadziłoby go na prawidłową myśl. Nie znałem wtedy praktycznie nic z tej dziedziny i pierwszy raz zetknąłem się z problemem podobnego rodzaju. poszukiwanie rozwiązania zajęło mi około godziny.
Niezbędne jest pamiętać, że jeden zły ruch lub niewielka niedokładność w tym typie zakończeń burzy cały proces wygranej: dlatego ważne jest znanie zasady opozycji i to dokładnie. Wiele lat później wspomnienie o tym przypadku naprowadziło mnie na myśl poświęcenia wielu stronic w książce "Podstawy gry w szachy" wyłącznie temu tematowi. opozycja i jej prawa mogą być przedstawione w czysto matematycznej formie, i ten, kto zechce zużyć na to niezbędny czas, doświadczy wiele przyjemnych chwil i sprawi przykrą niespodziankę nawet najsilniejszym przeciwnikom. Znałem wielu silnych szachistów, wśród nich nawet mistrzów, którzy w tej dziedzinie nie czuli się zbyt pewnie.
Wróćmy do ostatniego diagramu.
1. Ke2 Kf8
Teraz żeby wygrać, białe winny kontynuować 2. Kd3, ponieważ po 2. Ke3 Ke7 lub 2. Kf3 Kf7 powstaje remisowa końcówka. Stąd powstaje takie uzupełnienie pierwszej zasady: kiedy króle stoją jeden naprzeciw drugiego i liczba leżących między nimi pól jest nieparzysta, ten komu przypada kolejność ruchu traci opozycję. W dopełnieniu tego analiza pozycji po Kf8 daje nam taką zasadę: jeśli przeciwnik robi wyczekujący ruch, należy iść do przodu, uwzględniając zasadę o ilości pól, leżących między królami.
Tak, widzimy, że po 2. Kd3 Ke7 3. Ke3 między królami jest nieparzysta liczba pól i białe zajmują opozycję odpowiednio do naszej ostatniej zasady.
Stosując te wskazówki, czytelnik może w należyty sposób stosować zasadę opozycji i rozumieć interesujące manewry, jakie spotyka się w pozycjach tak prostych, jak rozpatrzone nami.
Pozycje jakie widzieliśmy, pozwalają łatwo zrozumieć główną ideę. Tutaj muszę wyznać, że nie poznaliśmy jeszcze wszystkich rodzajów opozycji. Ograniczyliśmy się do najelementarniejszych form, ponieważ bardziej skomplikowane wymagają nie piętnastu minut, a wielu godzin zajęć. Powiem tylko, że dwie pozycje, od jakich zaczęliśmy, ilustrują bardziej złożone przypadki zastosowania opozycji. Pasjonat ma wspaniałą możliwość poznać na nich ogólne zasady i nawet sformułować je matematycznie, dzięki czemu potrafi rozwiązać dowolne zadanie, oparte na opozycji. Zanim zajmiemy się innymi tematami, rozpatrzymy jeszcze jeden przykład opozycji.


Nr 5


Na rzut oka pozycja białych jest beznadziejna. Czarne mają pionka więcej, a ich król grozi zabraniem ostatniego pionka białych. Jeśli 1. Kg3, to 1. ...Ke1 2. Kg2 Ke2 3. Kg3 Kf1 4. Kg4 Kf2, wygrywając pionka i partię.
Jeśli 1. Kf1, to 1. ...Kd2 2. Kf2 Kd3 3. Kg3 Ke3 4. Kg2 Ke2 i dalej jak w pierwszym wariancie.
Czytelnik może uznać, że partia jest przegrana, ale ratunek jest! W pozycji na diagramie białe grają 1. Kh1!!, zajmując opozycję "boczną" i zapewniając remis. Jeśli czarne próbują zbliżyć się do pionka, białe cały czas podtrzymują opozycję boczną, na przykład: 1. ...Ke1 2. Kg1 Ke2 3. Kg2 Ke3 4. Kg3 Kd3 5. Kh3! Kd2 6. Kh2!
Prawdopodobnie pamiętacie, że na początku tego rozdziału mówiłem o konieczności zaczynania nauki szachów od końcówki, a nie od debiutu. Powiedziałem wtedy, że wiele wariantów debiutowych jest bezpośrednio związanych z debiutem. teraz chcemy ilustrować tę okoliczność przykładami.


Obrona Caro-Kann
1. e4 c6 2. d4 d5 3. Sc3 de4 4. S:e4 Sf6.
Moja opinia jest zgodna z opinią wszystkich arcymistrzów - to słaby ruch. Białe grają 5. S:f6. Jeśli teraz czarne odpowiedzą 5. gf6, to struktura ich pionków jest uszkodzona, co powinno doprowadzić do przegranej. Jeśli zaś zagrają 5. ...ef6 to białe otrzymują oczywistą przewagę, jak tylko partia przejdzie do końcówki. Załóżmy, że wszystkie pionki pozostały na swoich miejscach, a wszystkie figury zostały rozmienione - wtedy białe mają wygraną końcówkę. Ich pionkowa przewaga na skrzydle hetmańskim może być zamieniona na przechodniego pionka, kiedy dla czarnych pionków na skrzydle królewskim jest to niemożliwe, ponieważ pionek "f" jest zdwojony.
Trudno wskazać bardziej przekonywujący przykład powiązania debiutu i końcówki. Według mnie, partia czarnych w tym wariancie jest gorsza.
Inny przykład jest z partii hiszpańskiej: 1. e4 e5 2. Sf3 Sc6 3. Gb5 a6 4. Ga4 Sf6 5. 0-0 S:e4 6. d4 b5 7. Gb3 d5 8. de5 Ge6 9. c3 Ge7 10. We1 Sc5 11. Gc2 Gg4 12. Sbd2 0-0 13. Sb3 Se6 14. Hd3 g6.
Wariant jest szeroko znany już od wielu lat. Białe dążą do wymiany skoczków, grając Sb3-d4.
Załóżmy, że wszystkie cztery skoczki zostały rozmienione na d4 i biały pionek z c3 przeszedł na to pole, wzmacniając pionka e5. Postarajmy się także rozmienić gońce. Na skrzydle hetmańskim powstanie następująca struktura pionkowa:


Nr 6


Jak widzimy, biały pionek d4 zatrzymuje dwa czarne - c7 i d5. Oto nowy przykład ogólnej zasady sformułowanej przez nas wcześniej. Białe rozegrały cały debiut i dużą część gry środkowej, planując otrzymać pozycję, gdzie jeden ich pionek blokuje dwa nieprzyjacielskie i tym samym zapewnia wygraną końcówkę. Po wymianie hetmanów i wież białe łatwo osiągają zwycięstwo.
W związku z tym wspominam pewną partię konsultacyjną, jaką grałem w 1913 roku podczas wyjazdu do Polski. Przeciwnikami byli najsilniejsi szachiści Łodzi, wśród nich - mistrz Salwe. Białymi wybrałem ten właśnie wariant, jaki właśnie rozpatrzyliśmy. W 18 posunięciu widzowie chcieli poznać moją opinię o pozycji, i ja odpowiedziałem: "Czarne przegrają, o partii zdecyduje biały pionek "e". Ku zdumieniu publiczności, tak właśnie było: dokonałem wyżej opisanych manewrów, i na szachownicy pozostały hetmany i wieże przy strukturze pionków przedstawionej na diagramie Nr 6. Następnie przeciwdziałałem marszowi czarnego pionka na c5 i atakowałem na skrzydle królewskim czterema pionkami przeciw trzem. Używając pionka e5 jako forpocztę w tym ataku, dość łatwo wygrałem.
I jeszcze jeden przykład z tego debiutu:
1. e4 e5 2. Sf3 Sc6 3. Gb5 a6 4. G:c6 dc6 5. d4 ed4 6. H:d4 H:d4 7. S:d4.
To znany "wariant wymienny" partii hiszpańskiej. Gra białych opiera się na tym, że mają pionkową przewagę na skrzydle królewskim. Zdjąwszy z szachownicy wszystkie figury i pozostawiwszy tylko pionki, otrzymamy końcówkę wygraną dla białych. Ale sytuacja nie jest tak jednoznaczna jak w rozpatrzonym wcześniej wariancie obrony Caro-Kann. Czarne zachowały parę gońców, a białe jednego ze swych gońców rozmieniły. Ponieważ goniec w końcówce, ogólnie biorąc, jest silniejszy od skoczka, ten fakt jest kompensacją dla czarnych.
Widzieliśmy kilka przykładów związku debiutu z końcówką. W istocie ten związek istnieje zawsze, chociaż nie zawsze jest tak wyraźnie widoczny, jak w przytoczonych przykładach.

wtorek, 9 sierpnia 2011

Ostatnie lekcje szachowe Capablanki (II)

II. Końcówki pionkowe


Ogólna reguła mówi, że król z dwoma pionkami zwykle wygrywają przeciw królowi z pionkiem. Jeśli jeden z dwóch pionków jest przechodnim, wygraną osiąga się prosto; w przeciwnym przypadku zadanie jest trudniejsze.


Nr 7


Białe wygrywają stosunkowo łatwo. Z reguły król powinien znajdować się przed pionkami, co zapewnia ich bezpieczeństwo. Jest to ogólna reguła dla wszystkich końcówek tego typu. Co tyczy się czarnych, to najlepsza obrona jest następująca: zająć opozycję, nie poruszając pionka z 7-mego rzędu. Przesunięcie pionka tylko ułatwia zadanie białym.
Przejdziemy do innej pozycji:


Nr 8


Białe wygrywają, ale ta końcówka nie jest już tak prosta i wymaga szczególnych środków technicznych.
Popatrzmy teraz na pozycję Nr 9.



Nr 9


Tutaj białe także wygrywają. Ten, kto nauczy się dobrze rozgrywać tę końcówkę, nie napotka żadnych trudności w żadnych końcówkach tego typu. Dlatego rozważymy ją szczegółowo.
Najlepszy system obrony niezmiennie polega na utrzymaniu pionka w 7 rzędzie. Białe ze swej strony posuwają króla do przodu na tyle daleko, na ile pozwala bezpieczeństwo ich pionków. Później idą pionki i stają razem na 5 rzędzie. Przy sukcesie tej procedury powstanie następująca pozycja:


Nr 10


Teraz przy posunięciu czarnych możliwe są dwie kontynuacje:
A. 1. ...Ke7 2. g6 Kf8 3. Kd6 Ke8 4. Ke6 Kf8 5. Kd7 Kg8 6. Ke7 Kh8 7. f6 gf6 8. Kf7, i mat w trzech posunięciach.
B. 1. ...g6 2. f6 Kf8 3. Ke6 Ke8 4. f7+ Kf8 5. Ke5 K:f7 6. Kd6 Kf8 7. Ke6 Kg7 8. Ke7 Kg8 9. Kf6 Kh7 10. Kf7 Kh8 11. K:g6 Kg8 12. Kh6 Kh8 13. g6 Kg8 14. g7, i pionek dochodzi do pola promocji.
Czytelnik już zauważył konieczność umieszczenia króla przed własnymi pionkami. radzę wszystkim niedoświadczonym szachistom, uczącym sie takich końcówek, wciąż i wciąż ćwiczyć te manewry.
Kontynuując naukę końcówek pionkowych, obejrzeć następujący przykład:


Nr 11


Najlepsza obrona czarnych znów polega na trzymaniu pionka w 7 rzędzie. Przede wszystkim wskażemy, że białe nie mogą wygrać, jeśli ich pionki będą stały w trzecim rzędzie. Białe muszą zostawić w drugim rzędzie przynajmniej jednego pionka, dopóki czarne trzymają swojego pionka na h7. Następnie białe powinny przejść królem na h6. Jeśli czarne posuną pionka, należy pamiętać o regule, zgodnie z jaką król i skrajny pionek nie mogą wygrać z samotnym królem:


Nr 12


Droga do zwycięstwa w pozycji na diagramie Nr 11 jest taka:
1. Kf5 Kf7 2. Kg5 Kg7 3. Kh5 Kg8 4. Kh6 Kh8.
Pierwsza część planu jest wykonana. Następny krok polega na przemieszczeniu jednego z pionków do piątego rzędu: 5. g4 Kg8 6. g5 Kh8. Drugi krok jest zrobiony. Dotarliśmy do najtrudniejszego!
Dla ostatniego kroku można sformułować następującą pożyteczną regułę: jeśli króle stoją naprzeciw siebie, pionka z drugiego rządu należy posunąć o dwa pola, w przeciwnym przypadku - tylko o jedno.
W naszym przypadku króle stoją jeden naprzeciw drugiego i końcówka wygląda tak: 7. h4 Kg8 8. h5 Kh8 9. g6 hg6 10. hg6 Kg8 11. g7 Kf7 12. Kh7, i pionek dochodzi do pola promocji.
Ta końcówka jest nie tylko niezwykle interesująca, ale i trudniejsza niż to się wydaje. Trzeba wiedzieć, że wybrałem dość wygodne dla białych położenie, żeby uniknąć wariantów, wymagających obszernego objaśnienia. Przecież nasz cel polega na ukazaniu zasad, a nie rozpatrzeniu różnych szczegółów z licznymi, ale mało ważnymi wariantami.
Cofniemy się o kilka posunięć z poprzedniego przykładu, żeby otrzymać następującą pozycję:


Nr 13


Jeśli czarne teraz zagrają 1. ...h6, to po 2. Kg4 Kg6 3. Kf4 Kf6 4. g4 Kg6 5. h3! Kf6 6. h4 Ke6 7. Ke4 Kf6 8. Kd5 Kf7 9. Ke7 Ke7 10. Kf5 Kf7 11. h5 Kg7 12. Ke6 Kg8 13. Kf6 Kh7 14. Kf7 Kh8 15. Kg6 białe wygrywają pionka. Jeśli czarne w jakimkolwiek momencie zagrają h5, to białe odpowiedzą g5 z jeszcze łatwiejszą wygraną.